sobota, 22 lipca 2017

Rozdział 44 "Rozumiem"

Rozdział dla Mirandy 

Kilka dni później

- Leon! - krzyczę po czym podbiegam do niego. On się odwraca i patrzy na mnie zdziwiony, a ja podaję mu pudełko z drugim śniadaniem. Bierze je z moich rąk, a potem pokazuje mi ten zniewalający uśmiech.
- Ratujesz mi życie - mówi, a potem wbija się w moje usta.
- Od tego jestem - odpowiadam i łapię jego dłoń - Pamiętaj, dwudziesta - patrzę na niego, a on znów się uśmiecha.
- Prędzej bym wyleciał w kosmos, niż zapomniał - śmieje się cicho.

niedziela, 16 lipca 2017

Rozdział 43 " Zostaniemy"


Otwieram powoli oczy i chcę się wtulić w mojego bruneta, ale zastaję jedynie jego pościel. Wzdycham cicho, po czym wstaję do pozycji siedzącej, a następnie podnoszę się z łóżka. Podchodzę do Laury i upewniam się, że mój aniołek słodko śpi. Wychodzę z pokoju i schodzę na dół w poszukiwaniu mojego mężczyzny. Nie wiem gdzie jest, ale mam nadzieję, że nie natknął się jeszcze na mojego ojca. 

sobota, 15 lipca 2017

NIE ZAWIESZAM BLOGA!

PROSZĘ O PRZECZYTANIE CAŁOŚCI!

Hejka wszystkim!
Wiecie pewnie, że nie lubię pisać notek, bo one jedynie zaśmiecają bloga, ale nie chcę Was dłużej trzymać w niepewności, dlatego wracam do Was z wyjaśnieniami. 
Najważniejsza rzecz - Nie zawieszam bloga! 
Wiem, że długo mnie nie było i mogliście się martwić, ale wracam, jestem, żyję. 
Nie chcę Wam pisać co dokładnie się stało, bo to moja prywatna sprawa, pod koniec czerwca miałam strasznego doła, a blog był wtedy ostatnią rzeczą o której myślałam. Potrzebowałam czasu dla siebie i swoich przemyśleń i uwierzcie, że jeżeli miałabym coś napisać, to wszyscy w opowiadaniu by zginęli.
Starałam się coś napisać na początku lipca, ale wena uciekła, a czasu było mało bo za chwile jechałam na obóz na którym się świetnie bawiłam i praktycznie w ogóle nie używałam internetu, więc blog też poszedł na chwilę w zapomnienie.
Teraz jestem w domu na dwa tygodnie, więc zrobię wszystko, aby to jakoś nadrobić, ale od razu Was uprzedzam, że pod koniec lipca znów znikam na trzy tygodnie. Mam nadzieję, że nikt nie ma mi tego za złe i cierpliwie poczeka na kolejne rozdziały.
Na koniec chciałam Wam jeszcze podziękować za każde "kiedy next??" To też daje mi dużo motywacji, wiem, że to co robię ma sens, ktoś jeszcze o mnie pamięta i a każdym razem się szeroko uśmiechnęłam. Nie oszukujmy się, Violetta skończyła się naprawdę dawno temu i jestem strasznie szczęśliwa, że jeszcze tu jesteście, czytacie, komentujecie.
Nie zanudzając, proszę o zrozumienie i trochę cierpliwości i za niedługo na pewno się coś pojawi!
Aha! Zapomniałabym. Nie chcę robić kolejnej ankiety, dlatego liczę, że poświęcicie jeszcze 10 sekund więcej i odpowiecie mi w komentarzu.
Dotychczas rozdziały pojawiały się równo o 20.00, na okres wakacyjny przeniosłabym to na 21.00, lub 22.00, bo często jest tak, że pisze wieczorami i zamiast dodać tego samego dnia, dodaję kolejnego bo 20. już dawno minęła. Ale nie chcę robić też niczego bez waszego zdania, dlatego liczę na Waszą opinię. 
Notka zostanie usunięta tuż po wstawieniu rozdziału.
Buziaki i miłych wakacji!!
S.

poniedziałek, 19 czerwca 2017

Rozdział 42 "Śpijcie dobrze"

Rozdział dla Mrs. Darkness


Patrzę na Leona, bo to mnie od zawsze uspakajało. Zastanawiam się jak to będzie wyglądać, pierwsze spotkanie po latach. Wiem, że mama będzie zadowolona, bo zawsze go lubiła i mimo wszystko zawsze nam kibicowała, trzymała za nas kciuki. Ale z tatą nie będzie tak łatwo, jestem jego jedyną córeczką i boje się, że nie zaakceptuje go drugi raz. 

wtorek, 13 czerwca 2017

One Part Leonetta "Randka z Gwiazdą" cz.1



Patrzę na bruneta i delikatnie się uśmiecham. Uwielbiam takie momenty. Tylko ja i on. Bez znajomych, rodziców, z dala od szkoły. My, tylko my. I nic innego się nie liczy. Opieram głowę o jego ramię, a nasze dłonie splatam w jedność. To niesamowite, że jego obecność tak na mnie wpływa. Wystarczy, że zobaczę jego uśmiech, a cokolwiek by się działo, zawsze mi lepiej. Jest najważniejszą osobą w moim życiu i nie wyobrażam sobie tego, że mogłoby go kiedyś w nim zabraknąć. 

czwartek, 1 czerwca 2017

Rozdział 41 "Witaj w domu"

 

Nie wiem czemu, ale jakoś zabolało mnie to. Wiem, że nie mogę od niego oczekiwać tego, że z dnia na dzień po prostu weźmie swoje rzeczy i zamieszka ze mną. Zdaję sobie sprawę z tego, że to nie jest takie proste jak się wydaje. Że trzeba zastanowić się co się wtedy stanie z tym mieszkaniem. Nie wiem czy jest jego, czy ma je na umowę. Nie wiem czy chciałby je mieć, wynająć czy sprzedać. Wiem, że wszystko by się zmieniło, ale mimo to, myślałam, że się zgodzi, ucieszy, albo chociaż powie, że za kilka dni o tym pogadamy. Skoro Lu mogła po kilku miesiącach znajomości przyjąć oświadczyny, to chyba wspólne mieszkanie nie jest czymś wielkim...