sobota, 6 lutego 2016

Rozdział 22 "Dzwonią ze szpitala... "






- Pytasz się poważnie? - spojrzałam na niego lekko skrępowana.
- Przepraszam... - podrapał się nerwowo po karku - Nie ważne... Zapomnij.
- Nie... Leon. Po prostu nie spodziewałam się tego... Chętnie spędzę z tobą wigilię - uśmiechnęłam się do niego, a on odpowiedział mi tym samym.


Dwa tygodnie później

Ubrałam na siebie jasną sukienkę, kończącą się przed kolanem. Włosy spięłam w luźnego koka, a na koniec psiknęłam się moimi ulubionymi perfumami. Makijaż miałam delikatny, wręcz niewidoczny. Spojrzałam na siebie w lustrze i delikatnie się uśmiechnęłam. Wyglądam pięknie pomyślałam. Wyszłam z łazienki i wzięłam czarną torebkę leżącą na kanapie. Ubrałam buty, kurtkę i narzuciłam na siebie szal. Wyszłam z domu i wsiadłam do swojego samochodu. Kierunek: Leon Odpaliłam silnik i odjechałam spod domu.

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Rozdział 21 "Tu nie chodzi tylko o Juliet..."

Rozdział dedykowany tym, co zostali <3 


Kilka miesięcy później

Siedzę przed telewizorem i oglądam jakiś serial. Nie za bardzo wiem o co w nim chodzi, ale jest dość ciekawy. Biorę kolejnego gryza swojej kanapki, po czym uśmiecham się, gdy widzę jak przystojny aktor, zdejmuję koszulkę. Ohhh! Ile ja bym dała za takiego chłopaka... Drgnęłam, gdy po chwili usłyszałam dźwięk swojego telefonu. Niechętnie wzięłam go do rąk i nie patrząc na wyświetlacz nacisnęłam zieloną słuchawkę.  
-Halo? - zapytałam obojętnie, po czym wstałam, by odnieść brudny talerz do kuchni.
- Violetta... - usłyszałam drżący głos Leona. 
- Leon? Co jest? Co się dzieję? - zapytałam przestraszona. 
- Juliet nie żyję - powiedział zrozpaczony, a mnie zrobiło się gorąco. Mój oddech się przyśpieszył, a telefon razem z talerzem upadły na podłogę robiąc przy tym nie mały hałas. Poczułam jak z moich oczu spływają łzy. 
- To przez ciebie... To twoja wina... To ty ją zabiłaś! To ty powinnaś nie żyć! - słyszałam jakiś głos. Tak jakby demona.

sobota, 31 października 2015

One Part Leonetta "Randka w ciemno" cz.1

Wracam z pierwszą częścią One Parta.
Mam nadzieję, że Wam się spodoba.
Obiecuję, że niedługo wrócę, a tymczasem zapraszam do
Przeczytania Parta poniżej :*


DZIĘKUJĘ, ZA PONAD 200.000 WYŚWIETLEŃ!


- Halo? Lu, co ty chcesz ode mnie o godzinie... - przerwałam aby spojrzeć na zegarek - siódmej w sobotę? - zapytałam zaspana no i... trochę zła, bo miałam naprawdę fajny sen.
- Nie uwierzysz! - zaczęła piszczeć, co powoduje, że telefon oddalam trochę od ucha.
- Co się stało? Umówiłaś się z Timberlake'm na randkę? - śmieję się.
- Prawie! - znowu piszczy - Tyle, że ciebie!
- Co? - mój głos jest poważny. Jestem na nią zła, nienawidzę randek w ciemno, a szczególnie tych, na których jestem właśnie dzięki niej - Lu! - krzyczę, przerywając tym jej entuzjazm - Mówiłam ci już z milion razy, że nie masz mnie umawiać na żadną randkę.
- Daj spokój, tym razem to co innego!
- Co innego? - powtórzyłam jej słowa - To samo mówiłaś miesiąc temu, a wylądowałam na kolacji z rozwodnikiem po czterdziestce z trójką dzieci.
- Violetta daj spokój.
- O nie Lu, ja jeszcze nie skończyłam. A pamiętasz może jak umówiłaś mnie z Danielem co wyszedł z więzienia? Albo pamiętasz pana "Jem samą kiełbasę"? Albo Damiana, który na pierwszej randce mi się oświadczył?
- Tak - zaczęła się śmiać.
- Lu, to nie było śmieszne - powiedziała poważnie, lecz to nie przyniosło rezultatu.
- Dla ciebie nie było, Dla mnie było, nieważne. Tym razem wiem z kim cię umówiłam.
- Wtedy też tak mówiłaś - wtrąciłam się.
- Znam go, jest przystojny, wysportowany, kulturalny... Ideał!
- To czemu ty się z nim nie pójdziesz na randkę? - zapytałam zdziwiona.
- Bo to mój kuzyn - zaśmiała się, a ja westchnęłam - Zrób to dla mnie - prosiła - Zaufaj mi, chociaż raz. A jeżeli on ci się nie spodoba, to będziesz starą babą z kotami - powiedziała na co się cicho zaśmiałam.
- Dobra, ale to ostatni raz - mówię z powagą - Ostatni - powtarzam.
- Okej! - piszczy - A więc będzie na ciebie czekał o osiemnastej w naszej ulubionej kafejce - powiedziała.
- Skąd będę wiedziała, że to on?
- Jak zauważysz przystojnego faceta, to idź do niego -powiedziała na co ja przewróciłam oczami.
- Okej Lu, kończę. Będę musiała jeszcze iść kupić coś, abym mogła dobrze wyglądać.
- Tylko wieczorem masz mi wszystko opowiedzieć!
- Dobrze, paa - rozłączyłam się i położyłam telefon na szafkę nocną.

niedziela, 20 września 2015

Rozdział 20 "Zakochałam się"

Rozdział dedykowany dla tych, co nie chcą, aby Juliet umarła <3 



Leon siedzi w sali Juliet już dobre pół godziny. Nie wiem co on tam robi, ale... Mają dużo spraw do wyjaśnienia. Bardzo dużo.
Nagle przy sali dziewczyny pojawia się lekarz. Naciska klamkę i wchodzi do środka.
- Panie Verdas... Miała być minuta, nie trzydzieści - karci chłopaka.
- No tak, ale... - słyszę głos Leona.
- Żadne ale, proszę wyjść - wyprasza go. Już po chwili z sali wychodzi lekko zasmucony szatyn.
- Serio minęło pół godziny? - pyta.
Przytakuję, a on siada na krześle obok mnie.
- I jak?
- Ehh, mówi, że czuje się fatalnie, ale da sobie radę. No i... Pogodziliśmy się.
- Na prawdę? - uśmiecham się delikatnie.
- Tak - odwzajemnia uśmiech. - Oddałem jej pierścionek - patrzy na mnie.
- To dobrze...
Kiwa delikatnie głową i odwraca wzrok. Spogląda na drzwi.
- Nadal się o nią martwię.
- Wiem Leon, wiem.
Kładę dłoń na jego dłoni. Jest zimna. Widzę, że strasznie się o nią boi. Ponownie odwraca głowę w moją stronę a ja, patrzę mu prosto w oczy. Widzę w nich iskierkę nadziei.
- Mam głupie pytanie... - drapie się po głowie, tym samym zabierając swoją rękę. Patrzę na niego wyczekująco - Przytulisz mnie? - Posyłam mu jeden z moich życzliwych uśmiechów i oplatam go swoimi ramionami, a on wtula się we mnie.
- Ale teraz będzie już tylko lepiej - przekonuję go, gładząc po plecach.
- Tak myślisz?
- Tak, tak myślę.

poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Rozdział 19 "Boje się każdej kolejnej sekundy"

Rozdział dedykowany Natashy Comello 



- Leon... Spokojnie... - Mówię po chwili. 
- Jak ja mam być spokojny, kiedy dowiaduje się, że moja dziewczyna jest w ciąży i walczy o życie?! - Ponownie go przytulam. Czuję, że trochę się uspokaja, ja zresztą też. Teraz nie mogę panikować, muszę pomóc Leonowi, Juliet to całe jego życie, on nie może być złej myśli.
- Jest naprawdę dużo kobiet, które były w szpitalu, podczas ciąży i przeżyły - mówię po chwili. 
- Jest też dużo kobiet, które w szpitalu umarły, gdy były w ciąży - mówi zdenerwowany. Wzdycham.
- Leon, proszę cię... 
- A ty byś była spokojna na moim miejscu? 
- Wierzyłabym, że było by dobrze. 
- Ale to nie wystarczy. Myślisz, że ludzie w szpitalach umierają, bo ktoś nie wierzył w to, że przeżyją? Boje się tego co się dzieję, boje się zaakceptować prawdy. Boje się każdej kolejnej sekundy, minuty, godziny, doby... Boje się, że w każdej chwili może podejść do mnie lekarz i powiedzieć, że ona nie żyje, że mogę dostać telefon z taką informacją.

środa, 12 sierpnia 2015

Rozdział 18 "Pani Rose..."

Rozdział dedykowany Ewie Naxi

Siedzę na korytarzu razem z Leonem przed salą Juliet. Nie wiemy co z nią, lekarze i pielęgniarki kręcą się w te i we wte, ale nikt nie raczy nas poinformować co z blondynką. Widzę po Leonie, że się o denerwuje. Jego ręce cały czas uderzają o metalową część krzesła, unika mojego spojrzenia, a jego oddech jest nierówny.
- Będzie dobrze - Mówię, aby on choć trochę się uspokoił. Kładę dłoń na jego ramieniu, a on na mnie spogląda.  
- To wszystko przeze mnie - Zaczyna po chwili. 
- Obwinianie się o to, to najgorsze co możesz teraz robić - przerywam mu. 
- Ja tylko stwierdzam fakty - wzdycha - Mogłem się nią zajmować, być przy niej, nie doszło by do tego.
- Przestań - Patrzy na mnie więc kontynuuję - Nie mów i nie myśl tak... Czasu i tak nie cofniesz, poza tym nikt nam nie powiedział, że jej stan jest poważny, może to tylko przemęczenie, była osłabiona i wszystko będzie dobrze... Bądź dobrej myśli - pocieszam go. 
- A co jeżeli... 
- Leon... Przestań.
- Nie boisz się o nią? - pyta po chwili. 
- Boję, ale co to nam da, gdy będziemy panikować? Trzeba myśleć racjonalnie. Wiele osób jest w szpitalu i żyje. Nie denerwuj się, proszę - chwytam jego dłoń, a on wzdycha. 
- Masz rację - odzywa się po chwili.

środa, 22 lipca 2015

Rozdział 17 "Dzwoń na pogotowie"

Rozdział dedykowany każdemu misiowi, który skomentował 16 :* 



- Juliet to nie tak jak myślisz- mówię i podchodzę do niej.
- A więc to prawda, tak?
- Daj mi to wytłumaczyć... - Podchodzi do niej i chwyta za dłoń. Ona jednak wyrywa ją i siada na kanapie. Po jej policzkach spływają łzy, a jej dłonie się trzęsą. Nie wiem czy z zimna, czy z przerażenia. Siadam obok niej i otulam ją kocem. Patrzy na swoją dłoń i zaczyna powoli zdejmować pierścionek zaręczynowy.  Boże, Juliet przepraszam. Ty nie miałaś o tym wiedzieć.
- Zostawisz nas same? - patrzę na Leona, a on jedynie kiwa głową - Juliet... - szepczę.
- Jesteś wspaniałą przyjaciółką - mówi. Patrzę na nią niezrozumiale. Myślałam, że zacznie się na mnie wydzierać, wyzywać, a ona mówi mi, że jestem wspaniałą przyjaciółką - On cię zranił, pewnie go nienawidziłaś... Ale nie chciałaś abym wiedziała, chciałaś mojego szczęścia... Dziękuję ci - Przytula się do mnie.
- On się zmienił - szepczę
- Violetta ja z nim nie chcę być.
- Kochasz go. Planowaliście ślub... Juliet, nie pozwól mu odejść. Wiem, zranił cię tym, ale jestem pewna, że tego żałuje.
- Zranił ciebie, mógł tak potraktować jeszcze wiele kobiet... Nie chcę żyć z takim mężczyzną.
- Nie myśl tak. Juliet proszę... Zastanów się nad tym... On cię naprawdę kocha. Wiele kobiet marzy o takim chłopaku, a ty masz to szczęście. Masz go. On pokochał właśnie ciebie. Każdy popełnia błędy, spróbuj mu wybaczyć. Proszę, zrób to dla mnie...
- Czemu go bronisz? Przecież cię zranił.
- Wiem, ale to było dawno. Wiem, że ciebie kocha. Wiem, że żałuje. Cały czas traktowałam go źle, ale teraz gdy spojrzałam w jego oczy widziałam tam miłość. Bezgraniczną miłość, właśnie do ciebie.
- Zakochałam się w Leonie, który był ideałem...
- Nie ma ideałów, ale jemu naprawdę mało do niego brakuję. Nie pozwól, aby ten jeden błąd z przeszłości was skreślił.
- Ja potrafię zaakceptować wiele wad. Ale on mnie zdradził.
- Gdyby cię nie kochał, nie oświadczałby ci się, poszedł by do innej, ale tego nie zrobił. Wiem, że cie kocha i wiem, że ty kochasz go. I Rozumiem cię, twój ból, ale zastanów się nad tym, przypomnij sobie waszą pierwszą randkę, wasz pierwszy pocałunek, wasze zaręczyny... Chcesz to wszystko zostawić? Skończyć historię, która dopiero się rozpoczyna?
- Zastanowię się nad tym. Obiecuję. Ale daj mi czas. Potrzebuję go teraz najbardziej - mówi po czym trze z policzków łzy i kładzie się na kanapie. Siedziałam obok niej dopóki nie zasnęła.