piątek, 26 grudnia 2014

Rozdział 40 "Los Was rozdzielił, przeznaczenie połączyło"

Dziękuję za ponad 40.000 wyświetleń ! 

Przyglądałam się swojemu odbiciu w lustrze. Muszę wyglądać idealnie. Na sobie mam tą samą kreację co w pracy. Moje włosy są idealnie poukładane w falę, a na mojej twarzy oprócz makijażu jest szeroki uśmiech. W końcu wszystko zaczęło się układać. Mam nadzieję, że na tej kolacji wydarzy się coś wspaniałego, wyjątkowego...  Usłyszałam dzwonek do drzwi- To na pewno Leon. Poszłam otworzyć i zauważyłam Leona. Przyglądałam się jemu przez dłuższą chwilę. Wyglądał naprawdę wspaniale.
-Woow..- szepnęłam, a on się uśmiechnął.
-Wyglądasz ślicznie- szepnął i chwycił mnie za rękę. Razem wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do jego samochodu.

Usiedliśmy przy wolnym stoliku. Jest tu idealnie... W całej restauracji panuje półmrok, romantyczna muzyka na żywo, i już nie wspomnę o kwiatach i świecach na wszystkich stolikach. Naprawdę, Leon lepiej trafić nie mógł.
-Jest ślicznie- powiedziałam patrząc na niego z niedowierzaniem.
-Miałem nadzieję, że tak zareagujesz- uśmiechnął się i chwycił moją dłoń, która była na stole. Po chwili podeszła do nas kelnerka i podała nam Kartę dań. Wzięłam ją do rąk i zaczęłam przeglądać
-Co bierzesz, kochanie?- Nazwał mnie Kochanie! Jakie to słodkie! 
-Numer piętnaście- uśmiechnęłam się i spojrzałam na niego- A ty?
-Numer dwadzieścia siedem- odpowiedział i również się do mnie uśmiechnął.
-Znają już państwo zamówienie?- zapytała ta sama kelnerka.
-Tak- powiedział Leon i się uśmiechnął- Numer piętnaście i dwadzieścia siedem, a do tego jakieś dobre wino- kobieta wszystko zapisała po czym odeszła.
-Kocham cię- powiedziałam i ścisnęłam jego dłoń.
-Ja ciebie też kocham- uśmiechnął się. Czy może być lepiej? Jestem we wspaniałej restauracji na kolacji z najwspanialszym mężczyzną na świecie i wyznajemy sobie miłość
-Mogę cię o coś zapytać?- zadał niepewnie pytanie.
-Oczywiście- spojrzałam na niego pytająco.
-Co ci mówiła Lara?- westchnęłam.
-Różne rzeczy.. Że jesteście razem, po tej imprezie się pytała czy po jednorazowym seksie jest się parą, i jeszcze kilka rzeczy, ale nie chcę o tym mówić. Nie powinnam jej wierzyć tylko tobie, przepraszam.
-Nie przepraszaj. Powinienem cię zrozumieć..
-Proszę, nie rozmawiajmy o tym- powiedziałam z nadzieją.
-Masz rację. To nasz wieczór- Po chwili pojawiła się kelnerka z naszymi daniami i butelką wina.

poniedziałek, 22 grudnia 2014

One Part Leonetta "Wyzwanie" cz. 5

Ktoś jeszcze to pamięta? (Klik)
Dedykowany dla każdego kto czyta i komentuje! 


Właśnie wsiadamy do auta. Teraz już wiem, że nikt nie zniszczy tego co jest pomiędzy mną, a Leonem. To jest za silne uczucie.
-To, jedziemy do ciebie, tak?- zapytałam uśmiechając się.
-Tak- odpowiedział i się uwodzicielsko uśmiechnął.
-Już nie mogę się doczekać- odpowiedziałam i zagryzłam dolną wargę.
-Będziesz tylko moja- powiedział przybliżając się do mnie i pocałował mnie bardzo delikatnie.
-Już jestem tylko twoja- powiedziałam i się uśmiechnęłam.
-I tak ma pozostać- powiedział i się zaśmiał. Jedziemy w ciszy, miłej ciszy. Co jakiś czas spoglądamy na siebie, nie odzywając się. Ciesze się, że mam go przy sobie.

Mój drugi blog- zajmę wam 30 sekund!

A teraz 30 sekund wam zajmę <3

Od dziś, mój blog 'Bo pomiędzy przypadkiem, a przeznaczeniem jest dość mała granica' Jest odblokowany, mam nadzieję, że ktoś zajrzy :*
Zapraszam!!! 
Rozdział 39 poniżej i przypominam o konkursie !!! (KLIK
Buziaki !! 
S.V

niedziela, 21 grudnia 2014

Rozdział 39 "A pamiętasz może, że mieliśmy się wybrać na kolację?"

Przeczytajcie notkę pod rozdziałem [WAŻNE]

Obudziłam się o szóstej. Od razu wstałam i poszłam do łazienki, gdzie się odświeżyłam, uczesałam, a następnie zrobiłam dość widoczny makijaż. 

Po czterdziestu minutach wyszłam z zaparowanego pomieszczenia i wróciłam do swojego pokoju. Na dnie szafy odszukałam sukienkę, którą kilka dni temu Leon przysłał mi w ramach przeprosin. Założyłam ją na siebie i jak się okazało, leżała na mnie idealnie. Wzięłam z łóżka torebkę i poszłam do salonu. Wyjęłam róże z wazonu, aby wziąć je ze sobą do pracy i postawić na swoim biurku. Na swoje nogi założyłam wysokie, czarne szpilki. Spojrzałam na swoje odbicie w lustrze i się uśmiechnęłam. Od dziś jestem nową Violettą Castillo! Czas rozpocząć nowe życie. 
Wsiadłam do swojego samochodu, którym jechałam w stronę firmy. Włączyłam radio i zaczęłam się wsłuchiwać w piosenkę. 

piątek, 19 grudnia 2014

Rozdział 38 "Tak szefie?"

Leon

Nie wierzę, że Violetta naprawdę zrobiła sobie tatuaż. Po co? Aby zwrócić na mnie swoją uwagę? Nie wystarczyłoby porozmawiać? Eh... Nasze relacje się coraz bardziej komplikują.. Boli mnie to. Chciałbym- tak jak dawniej- się do niej przytulić, powiedzieć, że ją kocham, zasypiać przy niej... Mieć ją codziennie dla siebie. Czy to tak dużo? Chciałbym być tylko szczęśliwy... 
    
                                                                           ***

-Violetta zrobiła sobie dziś tatuaż..
-Jak to tatuaż?
-Po prostu. Wyszła z domu, a gdy wróciła miała już tatuaże..
-Ile ich ma?
-Dwa. Na nadgarstku i palcu.
-A co przedstawiają?
-Na nadgarstku jest napisane 'All you need is love' a na palcu  po prostu serduszko. Czuję, że chodzi o ciebie.


***

Violetta

-Wstawaj!- krzyknęła mi do ucha Ludmiła. Spojrzałam na nią morderczym wzrokiem. 
-Bo?- burknęłam. 
-Bo idziesz do pracy. 
-Nigdzie nie idę! 
-Violetta, jeżeli nie pójdziesz do pracy to on cię zwolni. 
-No to fajnie, ale i tak nie idę. 
-Violetta, koniec tych humorków. Idź się ubierz, a na stole jest już śniadanie. 
-Nie mam zamiaru oglądać jak Pan Verdas całuje się z Larą. 
-Pan Verdas zwolnił Lare- spojrzałam na nią ze zdziwieniem- Rozmawiałam z nim- wytłumaczyła. Spojrzałam na nią ze złością po czym poszłam się ubrać.

czwartek, 18 grudnia 2014

One Part Leonetta "Przypadek czy przeznaczenie?"

Chodzę sobie parkiem i patrzę na to, co dzieje się dookoła mnie. Po chwili zauważyłem, że na drodze jest pewna brunetka, a za nią jedzie rozpędzone auto. Szybko podbiegłem do niej i ją lekko pociągnąłem. Spojrzała na mnie z zakłopotaniem.
-Coś się stało?- zapytałem. Ona jedynie przekręciła głową i spojrzała mi w oczy-Następnym razem uważaj. Nie chciałbym aby takiej ślicznej dziewczynie coś się stało- uśmiechnęła się delikatnie. 
-Dziękuję- szepnęła. 
-Nie masz za co dziękować. Czy zgodzisz się, abym zabrał cię na kawę?- spytałem z nadzieją na co ona przytaknęła- W takim razie chodźmy. 

Siedzimy sobie w kawiarni i rozmawiamy, czuję, że się coraz bardziej otwiera. 
-Tak poza tym, jestem Violetta- podniosłem jej dłoń i delikatnie pocałowałem. 
-Leon- przedstawiłem się. Rozmawialiśmy długo. Na różne tematy. Dowiedziałem się, że ma siedemnaście lat i nie ma chłopaka, z czego bardzo się cieszę. Również to, że w wolnym czasie lubi śpiewać i grać na pianinie.
-Ja.. Już muszę iść..- spojrzałem na zegarek. No tak, przesiedzieliśmy tutaj godzinę. 
-Rozumiem. Mam nadzieję, że się jeszcze kiedyś spotkamy. 
-Ja również. Do zobaczenia- delikatnie mnie pocałowała w policzek, a ja poczułem przyjemne mrowienie. Uśmiechnąłem się pod nosem i wyszedłem z lokalu. 

Dwa miesiące później

Od dwóch miesięcy znam Violettę. Wymieniliśmy się swoimi numerami i mamy ze sobą stały kontakt. Można powiedzieć, że jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. Widzimy się praktycznie codziennie lub co kilka dni. Chodzimy razem na spacery, do kina, a raz zdarzyło się nawet, że jedliśmy wspólnie kolację. Uwielbiam ją. Nie dość, że jest śliczna, utalentowana, mądra, to jeszcze miła i zabawna. Dziewczyna marzenie, dziewczyna moich marzeń. Znamy się krótko, ale mimo to, poczułem do niej coś pięknego, magiczne uczucie. Gdy o niej myślę, robi mi się cieplej na sercu, gdy ją widzę, moje serce skacze z radości, a gdy nasze dłonie się stykają, czuję jak moje serce bije dwa razy szybciej. Bije dla niej.  Zakochałem się w niej, to wspaniałe uczucie, ale z drugiej strony, ogarnia mnie strach. Strach przed tym, że ona nie odwzajemnia moich uczuć. Strach przed tym, że gdy wyjawię jej swoje uczucia, ona mnie zostawi. Odejdzie ode mnie. Nie będzie chciała mnie ranić, będąc przy mnie, wiedząc, że podoba mi się. 

środa, 17 grudnia 2014

Rozdział 37 "All you need is love"


               Przeczytaj notkę pod rozdziałem :* 

Violetta


Nie wierzę, że oni mi to zrobili... Powiedziałam Francesce, rzeczy, których nigdy nie powiedziałabym Leonowi... Wybiegłam z tego pokoju, a następnie z domu. Zadzwoniłam do Ludmiły i zapytałam się jej czy mogę przez kilka dni u niej pomieszkać. Nie mam zamiaru odzywać się teraz do żadnego z rodzeństwa Verdasów.

-Co się stało?- zapytała blondynka, a ja usiadłam na kanapie i westchnęłam.
-Rozmawiałam z Franceską między innymi o Leonie, a później dowiedziałam się, że on słyszał całą rozmowę..
-To chyba dobrze.
-Dobrze? On nie miał tego wiedzieć. Nie miał wiedzieć, że go kocham. Zranił mnie i nawet jakby kupił mi naszyjnik z brylantów, nie będę z nim.
-Wiesz... Taka jedna dziewczynka powiedziała mi kiedyś, że trzeba wybaczać, nawet jak się popełni najgłupszy błąd na świecie- uśmiechnęła się, a zaraz po niej ja, na samo wspomnienie.
-Powiedziałam ci tak wtedy bo Ma...
-Nie ważne dlaczego mi to powiedziałaś. Teraz mówię ci to ja i uważam, że źle do tego podchodzisz- przerwała mi. Wzięłam do ręki poduszkę i rzuciłam nią w blondynkę.
-To moja sprawa co zrobię- burknęłam.
-Tak, ale ja przez kolejne trzy miesiące będę musiała cię pocieszać...
-Jak dla mnie, może być- spojrzałam na nią i się szeroko uśmiechnęłam, a z mojej kieszeni wydobył się dźwięk mojego telefonu. Niechętnie go wyciągnęłam i sprawdziłam kto dzwoni, po czym odrzuciłam. Nie będę teraz rozmawiać z Panem Verdasem.
-Odbierz!- rozkazała.
-Nie mam zamiaru rozmawiać z szefem.
-Violetta! Nie zachowuj się jak pięciolatka! Już! Oddzwaniasz!
-Nie będziesz mi rozkazywać!- oburzyłam się.
-Oj będę będę. Jestem od ciebie starsza.
-O dwanaście dni- powiedziałam z irytacją.
-A ty o te dwanaście dni jesteś za głupia.
-Ludmiła, nie będę z nim rozmawiała. Nie mam mu już nic do powiedzenia, zresztą słyszał wszystko i nie powinien mieć żadnych pytań.
-Ja cię jednak nigdy ni ogarnę- westchnęła.
-Nie musisz- powiedziałam, i tym razem, to ona rzuciła we mnie poduszką.